Translate

niedziela, 9 października 2016

Rozdział 5: Kerija



Kerija wpatrywała się w zbliżające się do niej płomienie. Zwykły ogień nie robił jej krzywdy ale nie była pewna jak było w przypadku gdy ktoś inny je kontrolował. Nie wiedziała dlaczego książę Res był aż tak zły. Rozumiała że mógł być zaskoczony że ktoś z poza jego rodziny kontroluje ogień ale on patrzył jakby chciał ją zabić. Nagle płomienie zniknęły i rozległ się głos dyrektora.
- Res, wszyscy jesteśmy zaskoczeni sarią naszej nowej uczennicy ale to nie znaczy że masz reagować złością.

Res skrzywił się i rozdrażniony obrócił głowę, natomiast Kerija patrzyła z niedowierzaniem na dyrektora. Nie wiedziała że można powstrzymać czyjąś sarie, dyrektor był naprawdę potężny. Zwrócił się on do niej miękkim głosem.
- Nie musisz się obawiać dziecko, co prawda twoja moc nas zaskoczyła, ale nie będziesz mieć przez to problemów.
Złowrogie spojrzenie Resa zaprzeczało słowom dyrektora, jednak Kerija zdobyła się na lekki uśmiech i szybko wróciła na miejsce. Do końca mierzenia poziomu sari starała się na nikogo nie patrzeć. Czas ciągnął się niemiłosiernie ale w końcu nadszedł czas na mowę końcową dyrektora.
- Teraz każdy już wie jakie ma możliwości. Rozkłady zajęć zostaną wam dostarczone do pokoi wieczorem. Radzę wam poświęcić dzisiaj czas na zapoznanie się ze swoimi współlokatorami bowiem spędzicie w swoim towarzystwie następne cztery lata.
Po tych słowach dyrektor wraz z profesorami opuścił salę. Kerija zastanawiała się jakie będą jej współlokatorki, przyjechała dzień wcześniej dlatego już wiedziała że pokoje są trzyosobowe, a osoby z którymi miała mieszkać jeszcze nie przyjechały. Jednak przez rozpakowanie nie miała czasu sprawdzić kim dokładnie one są. Mała zamiar wstać i udać się w stronę wyjścia ale czyjąś dłoń ją złapała i przytrzymała na krześle.
- Część, jestem Enela, a ty jesteś Kerija, prawda? Jesteśmy współlokatorkami i pewnie będziemy razem w klasie. Też mam poziom czwarty.
Głos należał do dziewczyny która siedziała na rozpoczęciu koło Keriji. Była to wysoka brunetka o brązowych, lekko skośnych oczach. Uśmiechała się szeroko i wyglądała na sympatyczną.
- Tak, jestem Kerija. Miło cię poznać Enela. Cieszę się że będę z taką miłą osobą w pokoju.
Uśmiech brunetki poszerzył się chociaż Kerija nie sądziła że było to możliwe.
- Co ty na to aby pogadać, no wiesz, poznać się się ale w innym miejscu?
Dziewczyna nie czekając na odpowiedź pociągnęła Kerije w stronę drzwi. Była zdecydowanie bardziej silna niż na to wyglądało. Rudowłosa nie mogąc wyrwać się z żelaznego uścisku dziewczyny musiała momentami biec aby nadążyć za nową koleżanką. Celem ich podróży była fontanna w centrum akademii wokół której o dziwo było pusto, zapewne wszyscy byli w kawiarni akademickiej.
- Jesteś niesamowita, wiesz?!
Kerija pokręciła przecząco głową.
- Nie żartuj nawet! Nie dość że posiadasz sarie ognia to jeszcze potrafisz ją kontrolować! Wielu uczniów nie wie jeszcze jaką sarie posiada.
Zaskoczyło to rudowłosą. Była pewna że każdy kto wybiera się do tej szkoły powinien umieć już w choć w małym stopniu umieć się posługiwać sarią. Okazuje się jednak że nie trzeba nawet wiedzieć jaką się ma moc. Przeniosła spojrzenie na brunetkę którą cały czas się uśmiechała.
- A ty jaką masz serię?
Uśmiech dziewczyny się trochę zmniejszył.
- Nie wiem. Rodzice uznali że to strata czasu żebym dowiedziała się tego wcześniej, skoro i tak nie ma wojny na której bym miała walczyć.
Kerija była zaskoczona. Ostatnio ciągle słyszała jak rodzice rozmawiali o sojuszu królestwa Yars i Kyri, i o tym że w przyszłości może to zagrażać królestwu Ogis. Aktualnie pozostałe królestwa, Rene i Birs, były w sojuszu z królestwem Ogis lecz nie wiadomo jak długo to będzie trwało. Dla rozładowania napięcia między królestwami co dwa lata organizowano turniej między wszystkimi akademiami. Odbywał się on co dwa lata, na granicy wszystkich pięciu królestw i lodowej pustyni zwanej prowincją Senno. Było to wielkie wydarzenie i przybywały na nie wszystkie rodziny królewskie. Następny turniej miał się odbyć za pół roku i Kerija nie mogła się go już doczekać.
- Oby twoi rodzice mieli rację że nie będzie żadnej wojny.
Enela pokiwała głową i rozejrzała się dokoła.
- Pięknie tu prawda?
Rudowłosa dopiero teraz przyjrzała się otoczeniu. Fontanna na której siedziały miała kształt okręgu z syreną pośrodku trzymającą muszlę z której płynęła woda. Dokoła nich były wielkie drzewa których liście zmieniały powoli kolor na złoty i czerwony. Enela miała rację, naprawdę było tu pięknie.
- Ty też byłaś zaskoczona tym że jest tu inri?
Głos Eneli się zmienił a jej postawa zdradzała napięcie.
- Tak, mnie też to zaskoczyło, sądziłam że są za słabi żeby tu być.
- Nie powinno ich tu być! To potwory! Oni są w połowie zwierzętami! Takie istoty nie powinny istnieć!
Kerija spojrzała zaskoczona na nową koleżankę.
- Boisz się ich?
Enela przygryzła wargę i niechętnie przyznała.
- Tak, oni są straszni.
Rudowłosa uśmiechnęła się.
- Wiesz, jak byłam mała babcia mi opowiadała że inri aby nie czuć się potworami wymyśliły swoje własne potwory i nazwały je nais. Uważali że przybierają oni wygląd swoich ofiar i przejmują ich wspomnienia.
Enela się zaśmiała.
- Przecież to niemożliwe aby istniały takie istoty. Czy oni są głupi?
Kerija też się zaśmiała i chwilę razem się śmiały zanim odpowiedziała.
- No i widzisz. Jak tak głupie istoty mogą być straszne? Chociaż… od tamtej trójki lepiej trzymajmy się z daleka.
Enela pokiwała głową i podnosząc się z miejsca złapała koleżankę za rękę.
- Chodź. Poznamy naszą współlokatorkę, z tego co sprawdzałam nazywa się Birna.
I znowu nie czekając na odpowiedź Keriji ruszyła biegiem ciągnąc ją za sobą. Podróż do pokoju zajęła im dużo czasu ponieważ Enela wbiegała w losowo wybranych korytarzy i musiały często zawracać. Do pokoju dotarły dopiero gdy zegar wybijał południe jednak gdy otworzyły drzwi, zamarły. W środku czarnowłosa dziewczyna, będąca zapewne Birną, spokojnie popijała herbatę w towarzystwie… księcia Mirena. Chłopak spojrzał w ich stronę a na jego twarzy pojawiła się… ulga?
- Cieszę się że już jesteście. Kerija, nie mogłem cię znaleźć a Birna powiedziała że mogę tu zaczekać. Mam nadzieję że nie macie nic przeciwko?
Obydwie natychmiast pokręciły głowami.
- Skąd znasz moje imię?
- Birna mi powiedziała.
Książę wstał i skłonił się lekko.
- Chciałem cię przeprosić za zachowanie mojego brata. Twoja saria nas zaskoczyła a Res jest trochę na tym punkcie przewrażliwiony…
- Z powodu waszej młodszej która nie posiada mocy, prawda?
Książę momentalnie spojrzał zirytowany na Birne która się wtrąciła.
- Tak, właśnie z tego powodu.
Kerija z Enelą były jeszcze bardziej zaskoczone niż wcześniej.
- Masz młodszą siostrę?
Kerija myślała że wiedziała już wszystko o rodzinie królewskiej ale najwidoczniej się myliła. Zanim Miren zdążył odpowiedzieć ubiegła go czarnowłosa.
- Od dziesięciu lat nie pojawiała się publicznie i niektórzy sądzą że już nie żyje. Ale według moich źródeł, całe dnie spędza w swojej komnacie z nikim nie rozmawiając. Czy ona jest szalona?
- Linli nie jest szalona!
Wybuch księcia zaskoczył je. Żadna z dziewczyn nie miała odwagi się odezwać.  Miren widząc reakcję dziewczyn wziął głęboki oddech aby się uspokoić zanim się odezwał.
- Wybaczcie, pójdę już. Jeszcze raz wybacz Kerija.
- Ah…nie…w porządku. Nic się nie stało
Dziewczyny patrzyły jak książę znika za zakrętem zanim wszystkie trzy się nie roześmiały.
- Udało ci się dopiec księciu!
Enela ledwie mówiła przez śmiech. Wszystkie szanowały rodzinę królewską ale jak każdy chciały przynajmniej chociaż raz w życiu móc ich zdenerwować bez konsekwencji, a tylko w akademii, gdzie każdy jest równy, było to możliwe.
- Miło cię poznać Birna, jestem Kerija a to jest Enela. Jestem pewna że będziemy się świetnie dogadywać.
Wszystkie trzy uśmiechnęły się do siebie. Biena na pierwszy rzut oka wydawała się oschła. Czarne włosy miała spięte w ciasny kok na głowie, a na nosie miała duże, okrągłe okulary powiększające w niewielkim stopniu jej orzechowe oczy. W jej głosie słychać było wyższość co było często cechą rozpoznawalną dzieci szlachty wychowanych w przekonaniu że nie ma nikogo lepszego od nich. Jednak gdy się uśmiechała wydawała się sympatyczną.
- Skąd wiedziałaś o jego siostrze?
Czarnowłosa z uśmiechem postukała palcem w trzymane przez nią kartki.
- Mam swoje źródła. Wiecie, od jakiegoś czasu bardzo podziwiam księżniczkę Wiwi więc chciałam się o niej jak najwięcej dowiedzieć. Chociaż mnie istnienie najmłodszej księżniczki też zaskoczyło. Może naprawdę jest szalona?
- Jesteś niesamowita!
Enela wydawała się być zachwycona nową koleżankę ale rudowłosa też ją od razu polubiła. Nagle coś za oknem przyciągnęło spojrzenie Keriji. W powietrzu unosił się czerwonowłosy mężczyzna w złotej zbroi. Przypominał trochę Mirena lecz był dużo starszy. Kiedy zauważył że mu się przygląda, uśmiechnął się, położył palec na ustach nakazując ciszę i…. zniknął! Po prostu zniknął! Dziewczyna podbiegła do okna ale dziwnego mężczyzny nigdzie nie było.
- Wszystko w porządku Kerija?
Dziewczyna chwilę jeszcze stała przy oknie po czym odwróciła się do koleżanek.
- Tak, po prostu wydawało mi się że widziałam kogoś za oknem. To nic takiego. Może pójdziemy już na obiad? Przegapiłam śniadanie i wprost umieram z głodu.
Dziewczyny były zaskoczone lecz nie pytały o nic więcej i wszystkie trzy ruszyły do jadalni. Tym razem z Birną, która znała już chyba cały rozkład pomieszczeń akademii na pamięć, dotarły tam bardzo szybko. O tej porze w jadalni nie było wiele osób. Pomieszczenie było ogromne. Najdalej od drzwi, na podwyższeniu stał długi drewniany stół przeznaczony zapewne dla profesorów. Pozostałe, mniejsze stoliki stały w równych od siebie miejscach a przy każdym było po sześć krzeseł. Dziewczyny usiadły przy stole najbliżej drzwi i czekały aż służba poda im obiad. Na sali było dziwnie mało osób, zaledwie cztery stoły były zajęte i z tego co Kerija pamiętała wszyscy oni mieli czwarty poziom.
- Jak myślicie, gdzie są wszyscy?
Enela wzruszyła ramionami natomiast Birna spojrzała podejrzliwie po pustych krzesłach.
- Daj mi po obiedzie godzinę a wszystkiego się dowiem.
Rudowłosa uśmiechnęła się, a jej uśmiech powiększył się jeszcze bardziej gdy dostrzegła przy stole pod ścianą Mirena. Jednak jej uśmiech zgasł gdy zobaczyła że siedzi przy stole ze swoim bratem i jego kolegami.
- Myślicie że książę Miren długo będzie się gniewał za słowa Birny?
Jej koleżanki wymieniły znaczące spojrzenia a na ich twarzach pojawiły się szatańskie uśmiechy. 
- Nie martw się, on już cię bardzo lubi.
- I nie będzie cię obwiniał za moje zachowanie. W końcu przyszedł cię przeprosić za swojego brata, a nie musiał.
Birna i Enela nawet nie starały się zachować powagi tylko śmiały się w najlepsze. Kerija czuła że jej policzki robią się czerwone więc szybko zmieniła temat.
- Czy to nie dziwne że ze starszych roczników jest tylko ta trójka?
Czarnowłosa z zachwytem wpatrywała się w przyniesione przez służącego naleśniki z błękitnymi owocami cziłcził. Owoce te miały kształt trzech połączonych ze sobą bokami kulek i były bardzo słodkie.
- Starsze roczniki rozpoczynają naukę dopiero w przyszłym miesiącu, ta trójka to najlepsi uczniowie akademii i mają teraz dodatkowe szkolenia przygotowujące do turnieju.
Kerija się skrzywiła. To że jeden z najlepszych uczniów czuł do niej niechęć mogło źle wróżyć na jej przyszłość. Nic już nie mówiąc zjadły szybko naleśniki i wyszły z sali, starając się uniknąć wzroku książąt. Na zewnątrz Enela z uśmiechem odwróciła się do dziewczyn.
- To co teraz porobimy?
Zanim którąkolwiek zdążyła się odezwać z góry dobiegło wołanie.
- Uwaga!
Kerija spojrzała w górę. Ostatnie co zobaczyła to zbliżający się do niej szybko jakiś kształt, a potem nastała już tylko ciemność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz